czwartek, 8 października 2015

Zamek Czocha

"Do zamku Czocha pojechaliśmy w trakcie naszego aktywnego wypoczynku w tym roku. Spędziłam tam dwa razy wakacje na Letniej Szkole Magii, jako dziecko, i patrzę na zamek bardzo sentymentalnie. Chinczyk był pod mniejszym wrażeniem i obiektywnie patrząc, rozumiem go. Jednakże dwa tygodnie latania po zamku w szacie, z różdżką i zdobywając punkty dla swojego domu niczym Hermiona- na zawsze już pozostanę głęboko zauroczona tym miejscem.   K. "

Informacji o tym zamczysku w internecie jest co nie miara, a więc przytoczę tylko odrobinę aby nikogo nie zanudzać: Zamek położony na wysokiej granitowej skale na lewym brzegu Kwisy. Pierwsza znana wzmianka pochodzi z roku 1329;w tym czasie aż do roku 1346 zamek pozostawał w rękach księcia Henryka jaworskiego. Po tym roku zamek przechodzi do Korony Czeskiej i staje się lennem rycerskich rodzin śląskich. 
Powstanie zamku, zbudowanego przez książąt świdnicko-jaworskich, wiąże się z akcją przyłączenia do Śląska wschodnich ziem Górnych Łużyc, tzw. okręgu Kwisy (zamki: Czocha, Leśna i Świecie). Zamek został przebudowany w pierwszej połowie XVI wieku, a w roku 1793 spalony. W początku wieku XX zamek odbudowano według projektu Bodo Ebharda. Rekonstrukcja ta uniemożliwia dokładną analizę pierwotnego założenia. Należy przypuszczać, że zamek zbudowany był na planie czworoboku z zachowaną do dziś okrągłą wieżą włączoną w mury. (dane. ZeroJeden)  

Miejsce oczywiście udostępnione do zwiedzania , tylko z przewodnikiem po zebraniu się odpowiednich grup oraz o odpowiednich godzinach. Za tereniu zamku znajduję się kawiarnia. Opłata jest jak by podwójna bo na samo wejście na teren zamku trzeba zapłacić , oraz za zwiedzanie wnętrz opłata dodatkowa.























niedziela, 27 września 2015

Żyrandol po chińsku

Miałem w domu światełka :P które mi się nie podobały to postanowiłem zrobić sobie nowe :)
Najpierw było wykonanie, później pomysł :P Kilka dni przeglądałem Internety i spodobało mi się kilka wykonań to postanowiłem pójść na zakupy i zobaczyć co z tego wyjdzie.

Drewno - kawałeczek gałęzi impregnowanej
Lina - która zakupiłem wcześniej do wykonania drapaka dla Nymerii
Klej - Wikol aby wykonać klosze.
Butapren - aby podklejania wykończeń.
Balony - aby wykonać podstawę kloszy.
Włuczka - jako "budulec" kloszy.
Pędzelek - do kleju.
Kabel - 5 m / 0,75 mm
Żarówki - 2 x E14 / 220 V ledy
Ramki - na żarówki E14 x 2

Pracę rozpocząłem od wykonania "wieszaka" czy statywu możecie sobie to nazwać jak checie. Aby tego dokonać znalazłem odpowiedni kawałek drzewa wykonałem małe nawierty, oraz rowek na przeprowadzenie kabla.




Dalej trzeba było wykombinować jak najelpiej usadowić żarówki aby optymalnie rozłożyć światło.



Jak widzicie do połączenia kawałków układanki użyłem tego samego sznura który posłużył mi za uchwyt. Zaczepy wykonałem na węzłach. Pozostała najtrudniejsza cześć zabawy czyli wykonanie kloszy.
Nadmuchałem balony , posmarowałem je olejem roślinnym (tak radzono w poradnikach , miało to pomóc w osadzaniu włuczki - niech szlag tę poradę bo po tłustym balonie sznureczki uciekały przed moimi palcami).
Powiesiłem sobie kij od szczotki ( albo całą szczotkę już nie pamiętam :P ) między dwoma krzesłami , przywiązałem balony i rozpocząłem produkcję kloszy. Najpierw próbowałem smarować włóczkę klejem za pomocą pędzelka, ale szybko zdałęm sobie sprawę z niskiej skuteczności tej metody. Wzłałęm kieliszek po Smirnoffie nalałem do niego kleju i zacząłem moczyć włóczkę w nim i rozkładać na balonie :)


  
Po bagatela około 2,5 godzinach klosze były gotowe. Teraz tylko poczekać aż wychną , zaczepić je o wcześniej wykonaną podstawę i żyrandol prawie gotowy.
Pozwoliłem kloszom na trochę mniej niż 24 godziny schnięcia. Przebiłem balony wyciągnałem je przez wycięte od góry otwory które jednocześnie posłużą do wpuszczenia do środka żarówek.




Tak prezentuje się całość :) Szczyt techniki to zdecydowanie nie jest , ale satysfakcja z tego że zrobiłęm sobie to sam jest niepojęta :) 

Całość kosztowała mnie około 70 zł razem z żarówkami LED, oraz jakies 4 godziny pracy. 
 

sobota, 26 września 2015

Fort Zachodni


Fort Zachodni to niewątpliwie jedna z kilku militarnych atrakcji Świnoujścia, jednak chyba najbardziej widowiskowa. Odwiedziliśmy to miejsce podczas aktywnych wakacji, udając się bez większego entuzjazmu , a tu wielkie zaskoczenie ...
Polecam każdemu kto lubi fortyfikacje. Aby dostać się do środka trzeba zapłacić, ale jak się okazuje nie tylko za pobieganie po urbexe, w cenie biletu jest zwiedzanie muzeum którego zbiory też robią wrażenie. Ch.
Mała pigułka historyczna: Budowla wyszła spod rąk pruskich w latach 1856 - 1861  (inne źródła podają 1843 - 1863). Fort Zachodni otoczony został wałami obronnymi i fosą. Wzdłuż całego fortu ciągnie się taras artyleryjski, na którym stacjonowało 7 ciężkich dział, a w podziemiach znajdowały się kazamaty z magazynami amunicyjnymi.
Przed I wojną Światową w forcie stacjonowała bateria 4 ciężkich dział nadbrzeżnych kalibru 210 mm dozbrojona w działa polowe, karabiny maszynowe i moździerze. Po I wojnie światowej fort rozbrojono. W okresie międzywojennym wybudowano na północnym wale ziemnym stanowiska i zainstalowano 4 działa nadbrzeżne kalibru 150 mm. W 1941 roku wzniesiono charakterystyczny 3-piętrowy betonowy bunkier dowodzenia ze stanowiskiem dalmierza, pomieszczeniami technicznymi, socjalnymi i łączności. Pod koniec 1945 Rosjanie zbudowali w centrum i na dwóch krańcach fortu betonowe bunkry dla stacjonujących tu później armat nadbrzeżnych kalibru 127 mm. Na początku 1945 roku fort wziął udział w ostrzeliwaniu celów lądowych oraz lotniczych, po czym jego obsługa zniszczyła działa i ewakuowała się okrętem na zachód.
Po wojnie fort wykorzystywany był przez sowiecką marynarkę, a w 1962 roku został on przekazany miastu. W kolejnych latach był on wykorzystywany jako magazyn i ulegał niszczeniu i dewastacji, aż do roku 2001, kiedy to wydzierżawiony został Stowarzyszeniu Miłośników Fortyfikacji Reduta. ( część ww. tekstu zaczerpnięta ze strony http://www.ruszajwdroge.pl )